VICE VERSA, Milena Wójtowicz [Recenzja]

Zasadniczo to przez końcówkę zeszłego roku i początek nowego miałam swego rodzaju kryzys czytelniczy. Po drodze jeszcze były święta, sylwester i te przygotowania dodatkowo pochłaniały sporo czasu. Planując swoje postanowienia noworoczne zdecydowałam zacząć więcej czytać w domu, a nie tylko w drodze do pracy czy innej podróży. I wczoraj późnym wieczorem naszło mnie na wprowadzenie tej zmiany w życie. I jak się wzięłam za rozpoczęte już „Vice Versa” to czytałam do momentu, aż książkę skończyłam. Przyznać się muszę, że trochę też potraktowałam lekturę po macoszemu, gdyż z początku lekko mnie przynudzała co poskutkowało odłożeniem na półkę. Zacznijmy jednak po kolei, rozsiądźcie się wygodnie w fotelu i zapraszam na recenzję.

Niektórzy podpisują cyrograf, Żaneta Wawrzyniak podpisała umowę szkoleniową z PS Business Consulting. Nikt wcześniej nie wspomniał, że oprócz studiów i pracy będzie też miała dwójkę nienormatywnych mentorów. A za rogiem czekają już szamani, wilkołaki, łowcy potworów (tym razem prawdziwi!) i Złoty Cuś, którego koniecznie trzeba uratować. Tylko kto uratuje przed tym wszystkim Żanetę?

Tak prezentuje się opis drugiego tomu przygód brzeskich nienormatywnych na stronie Wydawnictwa. Tym razem do ekipy Sabiny i Piotra dołącza ich praktykantka Żaneta. Na pierwszy rzut oka można by rzec, że Żana jest typową młodą dziewczyną, która lubi rozglądać się za przystojnymi rówieśnikami, a wszelkimi wydarzeniami z życia dzieli się ze swoją najlepsza psiapsi. Sęk w tym, że podobnie jak jej szefostwo jest nienormatywna i ciężko jej się z tym faktem pogodzić. Jednak im bardziej się w swoją nienormatywność zagłębia, tym mocniej jej się ona zaczyna podobać. Chociaż średnio się widzi w roli zaklinaczki mrówek to jednak ekologia jest najważniejsza i ten kierunek obrała za swój życiowy cel. Będzie ratować ginące gatunki mitycznych stworów, a co!

W „Vice Versa” naprawdę dużo się dzieje. Bohaterowie mają sporo na głowie, a wszystko za sprawą nielegalnego wysypiska magicznych odpadów, które robią pranie mózgów nienormatywnym. Dodatkowo na jaw wychodzą pewne sekrety rodzinne oraz relacje, które nikomu, by do głowy nie wpadły. A to wszystko sprawia, że każdemu z bohaterów przydałaby się terapia. No, może oprócz Sabiny.

STALKING, MENTORING, COACHING, MRÓWKING!

Wspominałam na początku, że książka mnie lekko nudziła. Spowodowane to było tym, że właściwie do połowy mamy do czynienia głównie z Żanetą i  jej życiem. Szalona praca, nudne studia i problemy natury emocjonalnej. Zresztą bądź tu człowieku normalnym i zdrowym na umyśle, gdy twoja szefowa okazuje się być strzygą. Na to jednak można się skutecznie uodpornić. Dopiero mniej więcej od połowy lektury, gdy bohaterowie spotykają się i zaczynają szczerze ze sobą rozmawiać zaczyna się robić ciekawiej. Mimo iż te wyznania nie każdemu wychodzą na dobre to wszyscy są świadomi działań, które trzeba podjąć. Oczywiście z zachowaniem zasad BHP, trzeba pamiętać o odzieży ochronnej oraz zrobić ocenę ryzyka i instrukcje postępowania.

Druga połowa „Vice Versa” jest niesamowicie wciągająca, ciężko się od tego oderwać. Mówisz sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a tu nagle koniec. Spowodowane jest to tym, że Autorka wręcz bombarduje czytelnika akcją lekką i przyjemną, a przede wszystkim – zabawną. Ogólnie rzec biorąc to całe dwa tomy czytałam i śmiałam się sama do siebie, bo jest z czego. Zakochałam się w nietuzinkowym myśleniu Sabiny i podziwiam jej dbałość o przestrzeganie zasad BHP niezależnie od sytuacji. Uwielbiam również relacje, które łączą bohaterów. Jest to taka niezwykła, bezinteresowna przyjaźń, gdzie każdemu na każdym zależy.

Mogłabym jeszcze długo rozwodzić się nad elementami książek Mileny Wójtowicz, które pokochałam, jednak nie chcę niepotrzebnie przedłużać, ani robić zbyt wielkich spoilerów. I tak mam wrażenie, że powiedziałam zbyt wiele. Na uwagę zasługuje fakt, że całość jest napisana w wyjątkowy sposób. Nienormatywni mają tak inny światopogląd, mają inne pomysły na rozwiązanie danej sprawy, a Binka to już przechodzi samą siebie czasem. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że Autorce udało się stworzyć coś tak łatwego w odbiorze, odmiennego i okraszonego dużą dawką humoru, który nie jest naciągany. Opisy są krótkie, zwięzłe i na temat, dzięki czemu odbiorca jest w stanie oczami wyobraźni odtworzyć daną scenę. „Post Scriptum” i „Vice Versa” to również gratka dla fanów szeroko pojętej popkultury, gdyż w książkach Wójtowicz na każdym kroku można się natknąć na jakieś porównania do istniejących seriali czy literatury. Znajdziecie tu nawet nawiązanie do naszego kochanego, słowiańskiego Wiedźmina. Serdecznie polecam twórczość Pani Mileny osobom lubującym się w fantastyce, które oczekują dobrej fabuły, łatwej, lekkiej i przyjemnej w odbiorze.

82340580_2686437891587441_5369125568618954752_n

A na koniec krótki poradnik, jak (nie)postępować ze strzygami:

  1. Zawsze miej przy sobie coś słodkiego na wypadek, gdyby chciała cię zjeść.
  2. Nie słuchaj przy niej Dawida Podsiadło. Nie lubi go.
  3. Nie naruszaj zasad BHP przy niej. Istnieje prawdopodobieństwo, że będzie chciała ci odgryźć to i owo.
  4. Jak już się zaprzyjaźnisz ze strzygą to kaplica, przyjaźń na dobre i na złe. Przygotuj się na niespodziewane wizyty o każdej porze dnia i nocy.
  5. Nie zapalaj przy niej świeczek o zapachu lawendy. W ogóle, jak masz jakąkolwiek lawendę w domu to się jej pozbądź z łaski swojej.
  6. Przygotuj sobie playlistę z Philem Collinsem, Andrzejem Piasecznym. Od biedy może też być Andy Black. Koniecznie wrzuć tam Army of lovers!
  7. Jeśli życie ci miłe to nie pozwalaj jej prowadzić auta, bo jeździ, jak szalona.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

unnamed

15 uwag do wpisu “VICE VERSA, Milena Wójtowicz [Recenzja]

    1. Black Unicorn Presents

      Rozumiem, choć muszę przyznać, że ta seria ma coś w sobie odmiennego. Nie jest super wybitna, ale jakoś po przeczytaniu człowiek zaczyna darzyć ja sympatią 🙂 Do tej pory z tatą się śmiejemy, gdy o niej rozmawiamy. Czekam jeszcze na ocenę dziadka 🙂

      Polubienie

  1. Monika Kilijańska

    Ostatnio coraz więcej jest książek, które dopiero od połowy się rozkręcają. Czasem wtedy mam ochotę rzucić ją w kąt, ale nie wiem czemu, zawsze przeczytam do końca i rzadko kiedy się zawodzę.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s