POST SCRIPTUM, Milena Wójtowicz [Recenzja]

Bardzo ucieszyła mnie propozycja Wydawnictwa Jaguar, bym zrecenzowała dwie książki Mileny Wójtowicz. Było mi miło, że zaproponowali mi fantastykę, dobierając propozycje do moich osobistych upodobań. Zgodziłam się chętnie. Tym bardziej, że sama Aneta Jadowska polecała te dwie książki. Jak w takiej sytuacji mogłabym się tego nie podjąć?

Pierwszy tom serii „Post Scriptum” opowiada o Sabinie Piechocie oraz Piotrku Strzeleckim. Prowadzą oni razem firmę, która łączy szkolenia BHP z pomocą psychologiczną. I wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że ich docelową grupą klientów są nienormatywni. Trudno się dziwić skoro Sabina i Piotr sami do tej grupy należą. Prowadzą stosunkowo spokojne życie, o ile można tak powiedzieć o stylu bycia Sabiny. I wszystko było fajnie dopóki nie zaczęły się dziać pewne dziwne, wręcz kryminalne rzeczy. Wtedy Sabina i Piotr podejmują śledztwo, choć żadne z nich się na tym nie zna.

79090375_2625143827598785_6048596326923370496_n

„Post Scriptum” nie jest długą książką. Czytało mi się ją naprawdę bardzo szybko i bardzo przyjemnie. W sumie to nie wiem kiedy ją skończyłam i było mi smutno, że to już koniec. Na szczęście dostałam drugi tom również, jestem w trakcie, ale ze względu na przedświąteczny szał zrobiłam sobie przerwę od czytania. Cała historia jest napisana w stosunkowo prosty sposób, ale niezwykle łatwy w odbiorze. Dodatkowo jest ciekawie, bo cały czas coś się dzieje oraz, co dla mnie jest istotne, jest śmiesznie. Humor nie opuszcza czytelnika ani na chwilę. Zresztą, jak można się nie śmiać przy Sabinie, która wręcz pochłania słodycze w ilościach hurtowych niczym Obelix. Co mi się również podobało to fakt, że Autorka nie od razu podaje odpowiedzi na tacy. Na informację kim, a raczej czym konkretnie są główni bohaterowie trzeba było poczekać.

Najważniejsi są jednak bohaterowie, którzy są sercem całej powieści. Od razu ich wszystkich polubiłam. Nie tylko Piotrka i Sabinę, ale również ich najbliższych oraz przyjaciół. Duet Sabiny i Ewy jest wprost fenomenalny. Jak czytałam o poczynaniach tych dwóch w szkole to miałam po prostu tak zwanego „mindf*cka” wypisanego na twarzy. To co wyprawiały nie mieści się w głowie. A to, jak czytały sobie w myślach, dokańczały za siebie zdania było po prostu urocze. Tak powinna wyglądać prawdziwa przyjaźń. Podobnie było zresztą między Sabiną i Piotrem. Znali się na wylot, jednocześnie jedno było bardzo ważne dla drugiego. W tym miejscu muszę jeszcze zaznaczyć, że bardzo przypadły mi do gustu nawiązania do popkultury, którą wszyscy doskonale znamy. Mam tu na myśli głównie seriale i muzykę.

Reasumując, „Post Scriptum” bardzo mi się podobało. Jest to książka lekka, przyjemna i zabawna. W dodatku z wątkiem kryminalnym i śledztwem z przymrużeniem oka. Idealna pozycja dla fanów fantastyki.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

unnamed

11 uwag do wpisu “POST SCRIPTUM, Milena Wójtowicz [Recenzja]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s