Najbardziej samolubny post na tym blogu.

Ahoy there! W zeszłą środę, czyli 14 sierpnia, miałam 22 urodziny. Dzień był ogólnie beznadziejny - deszcz, praca, deszcz, zakupy, deszcz, sprzątanie do nocy. Za to następne cztery dni były szalone. Codziennie ktoś do mnie przyjeżdżał, była zabawa, muzyka, grill za grillem. A miałam odpocząć na długim weekendzie i nie świętować hucznie tych urodzin.... No, …

Czytaj dalej Najbardziej samolubny post na tym blogu.