Dziewczyny też grają! Trzy gry komputerowe, które uwielbiam.

OSTRZEŻENIE

ZANIM ROZPOCZNIESZ LEKTURĘ PRZYNIEŚ SOBIE POPCORN I COŚ ZIMNEGO DO PICIA.
NAPRAWDĘ SIĘ PRZYDA.

SŁOWEM WSTĘPU…

24 kwietnia, godzina 23:13, a ja siadam przy laptopie i zaczynam pisać pod wpływem niewyjaśnionej weny, a wszystko przez to, że za dużo myślę. Stwierdziłam dzisiaj, że nie samymi książkami człowiek żyje. Tak, są one ważną częścią mojego życia, ale na równi z nimi jest muzyka i gry komputerowe. I dziś właśnie tym ostatnim się zajmiemy.

Gry komputerowe po dziś dzień są tematem wielu dyskusji – część ludzi, żyjąca stereotypami uważa, że produkcje te ogłupiają młodych ludzi, ba, nawet budzą w nich agresję, a samego gracza widzą jako osobę która nie robi w życiu kompletnie nic, ma nadwagę i trądzik. I na pewno jest w tym trochę prawdy, w końcu od każdej zasady są jakieś wyjątki, ale uważam, że są to pojedyncze sytuacje. Druga połowa zainteresowanych twierdzi natomiast, że w dzisiejszych czasach gry uczą młodzież, w pewnym sensie ją rozwijają. Tutaj mogłabym się zatrzymać na dłużej, gdyż jest naprawdę wiele przykładów potwierdzających tę teorię, ja jednak odeślę Was w tym miejscu do mojego referatu Gry komputerowe jako element kultury popularnej gdzie dokładniej wszystko opisałam i przedstawiłam (chyba) konkretne argumenty.

A jak jest w moim przypadku? Dla mnie gry komputerowe są ucieczką od rzeczywistości. Wielu moich znajomych gra dla osiągnięć, chcą być, jak najlepsi. Ja, gdy włączam grę chcę się odprężyć, odstresować, odpłynąć do innego świata. Fakt, lubię gry, gdzie sporo się dzieje i często przeżywam gry, czyli krzyczę na wirtualnych przeciwników i denerwuję się kiedy coś nie idzie po mojej myśli, ale dzięki temu pozbywam się całej masy negatywnych emocji, które gdzieś tam w ciągu dnia się zbierają. No, i w sumie też lepiej wczuwam się w samą rozgrywkę. Często jednak wybieram strategie, przy których mogę rozsiąść się w fotelu przy czymś zimnym do picia i na całe godziny się wyłączyć.

Jest 25 kwietnia, a ja zapraszam Was na moje trzy ulubione gry komputerowe.

WARCRAFT III: REIGN OF CHAOS + THE FROZEN THRONE

Zaczniemy od najstarszej produkcji w tym zestawieniu. Warcraft III to strategia czasu rzeczywistego, która ujrzała światło dzienne w 2002 roku. Trzecia odsłona serii studia Blizzard Entertainment była istnym przełomem, jeśli chodzi o gatunek. W porównaniu do dwóch poprzednich części, Warcraft III zaskakiwał właściwie wszystkim – grafiką, niezapomnianą fabułą, mechaniką, charyzmatycznymi postaciami. Reign Of Chaos zajmuje naprawdę szczególne miejsce w moim sercu. Przygodę z grami rozpoczęłam w wieku 6/7 lat i to właśnie produkcja Blizzarda, obok takich tytułów, jak Stronghold czy Need For Speed: Underground 2, była jedną z pierwszych gier z jakimi miałam do czynienia. Kupiła mnie przedstawiona historia i bohaterowie, spędziłam przy niej długie godziny, mimo że nie zawsze umiałam sobie poradzić. A tatuś, który mi pokazał  Warcraft III stwierdził, że nie będzie pomagał swojej małej córeczce i mam radzić sobie sama. To sobie jakoś radziłam, lepiej czy gorzej, ale radziłam. Nie mam zielonego pojęcia ile razy wracałam i przechodziłam Reign Of Chaos, wraz z dodatkiem The Frozen Throne. Po drugim razie straciłam rachubę. To jest jedna z takich gier, do których zawsze z przyjemnością się wraca, co z tego, że znasz fabułę, dialogi i każdą jedną misję na pamięć. Myślę, że nie skłamię mówiąc, iż jest to klasyka gatunku. Warto zainteresować się tą produkcją nawet dla samej fabuły. Uniwersum stworzone przez studio Blizzard jest na chwilę obecną tak ogromnie rozbudowane, że chyba sami twórcy nie wiedzą co już było, a co jeszcze nie, ale historia z Warcraft III jest tak cudownie tragiczna (dosłownie), że na samą myśl mi się łezka w oku kręci. Naprawdę, jeśli lubisz strategie, a jeszcze nie grałeś w Warcraft III to co Ty tu jeszcze robisz? Dla zainteresowanych wspomnę, że w tym roku Blizzard wypuszcza odnowioną (głównie graficznie) wersję gry, czyli Warcraft III: Reforged, więc jest świetna okazja do zapoznania się z tą produkcją. Ja już się doczekać nie mogę.

warcraft-iii-regin-of-chaos-1

Źródło: http://www.sztab.com/g-warcraft-iii-reign-of-chaos/galeria.html

CASTLEVANIA: LORDS OF SHADOW 2

Wydana przez studio Konami w 2014 roku gra akcji Castlevania: Lords Of Shadow 2 jest kontynuacją serii gier wywodzącej się z lat ’80. Produkcja opowiada losy Gabriela Belmonta, wojownika „The Brotherhood of Light, który wyrusza na przygodę do krainy magii i mroku, gdzie walczy z mitycznymi stworzeniami i demonami, by na końcu swej ścieżki stać się istotą, której boi się nawet Szatan, samym Księciem Ciemności – potężnym Draculą. W przypadku drugiej części Lords Of Shadow obok Draculi pojawia się również niejaki Alucard, czyli Trevor Belmont, syn Gabriela, którego losy możemy bliżej poznać w grze Castlevania: Lords Of Shadow – Mirror Of Fate. Muszę się Wam przyznać do kilku rzeczy. Po pierwsze – przygodę z Castlevanią rozpoczęłam od anime, które zostało wyprodukowane przez Netflixa, a które z samymi grami nie ma właściwie nic wspólnego. Po drugie – zaczęłam od drugiej części Lords Of Shadow ze względu na ładniejszą grafikę. Pierwszą odsłonę również mam, ale grałam w nią dosłownie 84 minuty i przy trzecim bossie zwątpiłam. Już tłumaczę dlaczego. W drugiej części gramy Draculą, który posiada dużo fajnych wampirzych mocy, w pierwszej natomiast kierujemy Gabrielem Belmontem, zwykłym człowiekiem. Pominę różnicę w sterowaniu, strasznie brakuje mi tych magicznych sztuczek Draculi. Przestrzegam Was – jeśli zamierzacie zagrać w Castlevania: Lords Of Shadow nie róbcie tego samego błędu co ja i zacznijcie grać po kolei. Mimo, iż produkcja ma już 5 lat (a w przypadku gier komputerowych to całkiem sporo) to muszę powiedzieć, że gra nadal ładnie wygląda i potrafi wciągnąć na długie godziny. Jedynym minusem są… Włosy postaci. Wyglądają słabo, jak fryzury z The Sims 2. Kto grał w TS2 ten zrozumie. Nie umiem jednoznacznie wskazać co takiego mnie zauroczyło w Lords Of Shadow 2 – postacie, fabuła, grafika? Jedno jest pewne, jeszcze nie raz do tej produkcji wrócę.

20190420134335_1

20190418203545_1

DEVIL MAY CRY 5

Devil May Cry 5 to najmłodsza w tym zestawieniu produkcja, ponieważ gra miała premierę… 8 marca tego roku. Studio Capcom wie czego pragną kobiety. DMC5 to podobnie, jak Castlevania gra akcji, która idzie zdecydowanie bardziej jednak w stronę gatunku hack&slash z naciskiem na slash. Ta gra jest bardziej dynamiczna. Seria Devil May Cry opowiada losy Dantego, legendarnego łowcy demonów. Dante oraz jego starszy brat bliźniak Vergil są synami demona Spardy oraz ludzkiej kobiety Evy. Matka chłopców zostaje zamordowana przez władcę demonów Mundusa i to właśnie zemsta staje się głównym celem naszego bohatera. Późniejsze odsłony gry ukazują konflikt między braćmi, który ma się rozwiązać w piątej, najnowszej części. Cała fabuła serii jest tak rozbudowana, że naprawdę trudno ją w skrócie opowiedzieć. Devil May Cry  5, jak przystało na nową produkcję ma piękną grafikę i spore wymagania sprzętowe, które wynagradza ciekawą, nieoczywistą fabułą. Studio Capcom się naprawdę postarało, a jednocześnie nie wyszło z wprawy. Dante to jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci z gier komputerowych jaką znam. Jego charakter oraz styl bycia jest bardzo rozpoznawalny – sarkastyczny, bezczelny, pewny siebie. To tylko kilka określeń, których można użyć w odniesieniu do naszego łowcy. Fajne jest również to, że twórcy rozwijają serię wprowadzając nowe postacie i miejsca. Jeśli chodzi o sposób w jaki poznałam serię Devil May Cry to jest on taki sam, jak w przypadku Castlevanii – zaczęło się od anime. Niby tylko 12 odcinków, po około 20 minut, ale oglądałam kilka razy. Co mi się podoba w piątej części gry to właśnie te niewielkie nawiązania do anime oraz poprzednich odsłon gry. Dopatrzyłam się ich już naprawdę wiele i ciągle znajduję coś nowego. Myślę, że DMC5 spodoba się każdemu kto lubi szybką akcję w grach, świetnie wykreowane postacie i wciągającą fabułę.

20190315005715_1

20190315010134_1

20190321200433_1

PODSUMOWUJĄC…

Jak już wspominałam na początku lubię grać dla samej przyjemności płynącej z rozgrywki. To prawda, że jak zdobędzie się jakieś osiągnięcie to człowiek czuje taką dumę i satysfakcję, ale nie jest mi to do pełni szczęścia potrzebne. Jednocześnie nie uważam się za jakiegoś dobrego gracza. Serio, jestem wręcz beznadziejna. W takim Devil May Cry 5 czy Castlevanii: Lords Of Shadow 2 trzeba robić całą masę uników. A ja co? Pcham się przeciwnikom tuż pod ostrze, bo nie umiem robić uników. A skakanie nie zawsze pomaga. Przynajmniej zadawanie obrażeń wrogom wynagradza mi utracone punkty zdrowia. Jest jednak pewien szkopuł w byciu dziewczyną w społeczności graczy. Pomińmy stereotypowe teksty typu „Baby do garów” albo „Dziewczyny nie umieją grać” – są takie, które umieją. Jednak problem w tym, że nie bardzo mam z kim porozmawiać na temat gier. Z prostych powodów, większość facetów żyje stereotypami, a moje koleżanki grały co najwyżej, w którąś część The Sims. Dzięki niebiosom za mojego młodszego brata, który w pewnej mierze gra w te same tytuły co ja. Zawsze jest jednak jakieś światełko w tunelu. Gdyby nie gry nie poznałabym swego lubego. Tylko, jak to kiedyś dzieciom wyjaśnić kiedy zapytają, jak się ich rodzice poznali… Jest 25 kwietnia, godzina 02:06. Gratuluję, wytrwałeś do samego końca. Życzę Ci miłego dnia i niech moc jednorożców będzie z Tobą.

9 uwag do wpisu “Dziewczyny też grają! Trzy gry komputerowe, które uwielbiam.

  1. Nie wiem jakich masz kolegow, ale ja ze swoimi moglam porozmawiac o grach bez stresu 🙂 gorzej jest jak oni graja glownie w Fife (której nie znosze), a ja gram w Wiedzmina – wtedy tak czy siak, srednio o wspolny temat 😀 co do kolezanek, to tu sie zgodze, wiekszosc zna tylko Simsy i jakies gierki na telefon…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Night

    Co ty mówisz 😀 Za moich zamierzchłych czasów w szkole koledzy na początku było zdziwieni tym, że dziewczyna gra w gry. Później jednak gry stały się tematem do długich rozmów (często głównym i niemal jedynym). Wtedy u mnie w szkole, na dwie równoległe klasy, grało tylko kilka osób, nie było to tak popularne jak teraz.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Black Unicorn Presents

      Ja mogę na palcach jednej ręki policzyć kolegów, z którymi mogę normalnie pogadać o grach 😀 Ostatnio wdałam się w pewną dyskusję na temat ‚Devil May Cry 5’ to usłyszałam, że do żadnego wyższego poziomu trudności nie dojdę 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s