MAGIA UKRYTA W KAMIENIU, Katarzyna Grabowska [Recenzja]

„Magia ukryta w kamieniu” – książka ta wpadła w moje łapki za sprawą booktoura. Muszę się Wam przyznać, że był to mój pierwszy booktour w życiu. Związane z tym emocje były dosyć mieszane – lekkie zdenerwowanie, ale też nieopisana ciekawość, która zżerała mnie od środka. Cóż to będzie za lektura? Czy będzie wciągająca? Jakie będzie zawierać wątki? Spodoba mi się? Odpowiedź na swoje pytania uzyskałam już po kilku pierwszych kartkach powieści.

Fabuła opowiada losy młodej maturzystki Julii, która zmuszona zrezygnować ze swych wakacyjnych planów, jedzie na wieś zająć się chorą babcią. Na miejscu bohaterka poznaje kilka babcinych sekretów z czasów jej młodości, a w tym dowiaduje się o istnieniu tajemniczego kamienia w lesie. Wiedziona ciekawością Julia udaje się na poszukiwanie ów głazu, wbrew zakazom babci Tosi. Przecież to tylko kamień. Co złego może się stać? Cóż takiego kryje się w tym kamieniu, że nikt nie chce o nim mówić? Gdy jednak bohaterka dotknie zimnej, chropowatej powierzchni obudzi się w tajemniczej Burii, zatopionej w mrokach średniowiecza. Co los szykuje dla Julii? Jakie przeznaczenie czeka na nią w tej niegościnnej dla współczesnej nastolatki krainie?

Książka już od pierwszych stron mi się spodobała. Szybko odnalazłam wspólny język z Julią, gdyż podobnie, jak ona, lubię mieć wszystko poukładane w swoim terminarzu. Mimo iż akcja rozpoczyna się od podróży bohaterki na wieś oraz opisu jej zajęć związanych z opieką nad chorą babcią, lektura była wciągająca już na tym etapie. Opowieści babci Tosi nie tylko dla jej wnuczki były ciekawe. Kiedy jednak nastąpił długo wyczekiwany przeze mnie zwrot akcji – pojawienie się Julii w krainie przypominającej nasze średniowiecze, a jednak tak bardzo innej – nie mogłam się wręcz oderwać od książki. Na urlopie cierpiałam istne katusze, że nie mam lektury przy sobie, zresztą minęła mi ona zdecydowanie za szybko. Na szczęście drugi tom już zamówiony i jest w drodze do mnie.

53832712_320188168855790_3209956435593003008_n

Buria to miejsce iście magiczne – dzielni rycerze w lśniących zbrojach, piękne damy na książęcym zamku, polowania, wystawne uczty, niezwykłe istoty zwane skrzydlakami oraz mroczny Las Potępionych. Klimaty trochę, jak z „Gry o Tron” tylko bardziej baśniowe. Sam pomysł na krainę mnie już kupił, ale sposób w jaki wykreowani zostali bohaterowie zasługuje na nagrodę. I oddzielny akapit.

Jak już mówiłam z główną bohaterką bardzo szybko się dogadałam, najpewniej za sprawą nawyków, które mamy obydwie. Plus podobny światopogląd, na jej miejscu zachowałabym się podobnie. Ale na zamku księcia Ekharda żyje wiele postaci, o których warto wspomnieć. Weylin – człowiek o dwóch twarzach, raz wydaje się pozbawiony uczuć, a czasem wręcz nadzwyczaj troskliwy. Lavena, siostra Weylina o wielkim sercu. Comta, służka, która nie jednego psotnika wychowa na porządnego człowieka. Mistrz Dewin – przebiegła żmija, której szczerze nie lubię, ale bez niego nie byłoby tej książki. No, i na koniec zostawiłam Hermana. Zdecydowanie moja ulubiona postać. Odważny rycerz, druh z drużyny Weylina. Z początku wydawał mi się twardy i srogi, ale im bliżej go poznałam, tym bardziej zdobywał moją sympatię. Wierzcie mi dziewczyny, że każda z nas chciałaby takiego rycerza. A przynajmniej ja skrycie o takim marzę. Ideał faceta normalnie. Dawno żadna książkowa para nie zdobyła mojego serca, tak, jak Herman i Julia i szczerze im dopinguję. Ale już koniec o Hermanie.

Przyznam się Wam jeszcze do czegoś – z początku podchodziłam bardzo sceptycznie do „Magii ukrytej w kamieniu”. Była to jedna z tych książek, które budziły we mnie pewne wątpliwości, zastanawiałam się czy mi się spodoba. Na szczęście nie zawiodłam się, a sama lektura była niezwykle wciągająca, zapierająca dech w piersiach. Książka jest bardzo dobrze napisana, w mojej ulubionej narracji pierwszoosobowej, styl i język Pani Grabowskiej jest przyjemny dzięki czemu czytelnik może się wręcz przenieść do Burii i przeżywać przygody razem z jej mieszkańcami. Ogromnym plusem jest również to, że fabuła jest nieprzewidywalna – ciężko stwierdzić w jakie tarapaty ZNOWU wpakuje się Julia. Jednak największym zaskoczeniem było zakończenie. No, tego to się nie spodziewałam. Końcówka była tak bardzo intrygująca, że bez zastanowienia zamówiłam kolejny tom przygód naszej maturzystki i jej przyjaciół z Burii. Ciekawa jestem co tym razem zaserwuje nam Autorka. Czy młoda dziewczyna odmieni losy całego królestwa?

Pani Katarzyno, Wiktorio i drogie Wydawnictwo Videograf – pięknie dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tym booktourze. Bawiłam się niesamowicie dobrze przy lekturze „Magii ukrytej w kamieniu”.

54350206_567107220442033_6021626079788138496_n

Reklamy

2 uwagi do wpisu “MAGIA UKRYTA W KAMIENIU, Katarzyna Grabowska [Recenzja]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s