3 TYTUŁY, KTÓRE ŻAŁUJĘ, ŻE PRZECZYTAŁAM

Książki bywają lepsze i gorsze. Ciekawsze oraz mniej interesujące. Wciągające oraz w ogóle nieporywające. Przyjemnie w odbiorze oraz takie, przy których człowiek niesamowicie się męczy i nudzi. Dzisiaj właśnie na tej drugiej kategorii chciałabym się skupić. Każdy z nas z pewnością miał w swoim życiu do czynienia z powieścią, która zapowiadała się świetnie, a po jej zakończeniu czytelnik stwierdził, że była to strata czasu i wolałby przeczytać coś innego. Wiadomo jednak, że gusta są różne i to, co nie podoba się jednym, przypadnie do gustów innym. Na przekór tytułowi chciałabym opowiedzieć Wam o książkach z dwóch serii oraz o jednym, pojedynczym wydawnictwie, które były tak dla mnie ciężkie w odbiorze, że najmocniej zapadły mi w pamięć. Pamiętajcie, że nie są to recenzje, tylko moje osobiste refleksje, z którymi macie prawo się nie zgadzać. Nie przedłużając, zapraszam Was na trzy pozycje, które żałuję, że przeczytałam.

III – „Wiedźma.com.pl” Ewa Białołęcka

„Wiedżma.com.pl” jest to jedyna do tej pory książka Białołęckiej, którą czytałam i niestety już na niej się zawiodłam. Ogólnie rzecz biorąc nie jest bardzo zła. Język jest bogaty i ciekawy, sposób przedstawienia postaci również. Wszyscy bohaterowi są barwni, mają dobrze zarysowane charaktery i poglądy. Podobnie ze światem. Autorka świetnie poradziła sobie z przedstawieniem realiów takiej prawdziwej, polskiej wsi. W dodatku W dodatku książka przesiąknięta jest zdrowym humorem, który nie nudzi i nie irytuje. Bardzo fajne jest to, jak mieszkanka miasta uzależniona od Internetu postrzega takie typowe życie na wsi, z dala od mediów oraz technologii. Nie brakuje również humorystycznych nawiązań do dzieł zaliczanych do klasyki gatunku fantastycznego. Przykładowo: „czułam się jak Ripley atakująca miotaczem ognia czterech alienów czy też Arwena kontra trolle”, bądź „na mgnienie oka stanęła mi przed oczami jedna z okładek popularnego cyklu o pewnym wiejskim egzorcyście i z trudem przełknęłam wybuch śmiechu”. Co w takim razie tak bardzo mnie rozczarowało w tej powieści? Odpowiedź brzmi: fabuła. Książka opowiada losy samotnej matki, utrzymującej się z pracy redaktorki. Pewnego dnia otrzymuje ona od całkowicie obcej krewnej spadek – stary dom na wsi, której nie ma nawet na mapach. Stara posiadłość kryje sporo tajemnic, które Reszka próbuje rozwiązać z nowym sąsiadem. W dodatku mieszkańcy wsi źle reagują na nazwisko ciotki bohaterki, z samą miastową nie chcą mieć nic wspólnego, pani redaktor zaczyna widzieć duchy i jakby tego było mało spada jej na głowę Urząd Skarbowy. Niby wszystko fajnie, ale ja tego nie kupuję. W ogóle ta historia do mnie nie przemawia, a książkę skończyłam tylko dlatego, że do końca dawałam jej szansę na zmianę mojej oceny co do niej. Może jestem zbyt surowa i nie dostrzegam czegoś oczywistego, ale „Wiedźma.com.pl” ma dla mnie trochę naciąganą fabułę. To uganianie się Reszki za duchami jakoś mnie nie porwało. Naprawdę wolałabym już poczytać o Ripley albo o tym wiejskim egzorcyście.

29341581_1979422535710474_1562930735_n

II – „Saga Zmierzch” Stephenie Meyer (Zaćmienie, Przed świtem)

Wampirzy cykl, który mimo swej popularności dla mnie okazał się totalną klapą. Tutaj nawet nie trzeba dużo mówić. Wzięłam się za te książki, ponieważ nudziłam się spędzając wakacje w mieście. Nie chciałam czytać pierwszych tomów, ponieważ oglądałam filmy i doskonale wiedziałam jaką historię przedstawiają. Zacznijmy od fabuły, która dla mnie jest bliżej nieokreślona i  nieporywająca. No, dobra, ona jest człowiekiem, on wampirem, ona  się w nim podkochuje, a on w niej i co? Do pewnego momentu jeszcze myślałam, że chodzi to, iż nie mogą być razem. Ale jak się okazuje mogą. Co dalej? Nie rozumiem za bardzo po co ta ciąża i dziecko. Nie rozumiem też skąd nagle ten konflikt, między Cullenami i Volturi? Wierzcie mi, że czytałam te dwa ostatnie tomy sagi uważnie i dalej nie mam pojęcia co tam się właściwie stało, że doszło do tej „wielkiej” bitwy. Same postacie również są jakiejś takie niemrawe. Bella to kolejna głupiutka dziewczyna, która nie wie czego w życiu chce i oczywiście zakochuje się w kim nie powinna. Edward to wielce niemęski chłopak, który udaje się, że unika Belli, a jednak potajemnie odwzajemnia jej uczucia. Bez zakazanej miłości obejść się nie mogło. Dodatkowo jest też trzecia osoba do tego miłosnego trójkąta, wilkołak Jacob, który z całego serca nienawidzi Edwarda. Wszystkie te postacie są dla mnie pozbawione charakteru, jakieś takie blade, nieokreślone. Te drugoplanowe w sumie lepsze nie są. Jest to dla mnie lekko szokujące, ponieważ czytałam inną powieść Meyer, „Intruza”, i dla mnie ta książka była naprawdę fajna. Ciekawa historia, jakaś akcja się dzieje, z początku powoli, ale z czasem nabiera tempa. Wykreowany przez pisarkę świat jest bardzo ciekawy, sam pomysł na kosmiczne dusze przejmujące ciała ludzi zasługuje na pochwałę. Przygody głównych bohaterek, które dzielą jedno ciało są interesujące i nie nudzą czytelnika. Fabuła jest jasno i konkretnie nakreślona. Filmowa adaptacja również wygrywa z ekranizacją sagi „Zmierzch”.

I – „Pamiętniki wampirów” L. J. Smith (Tom I-IV)

Ta seria jest za pewne większości znana, możliwe, że głównie za sprawą serialu, który został podobno nakręcony na jej podstawie. Dlaczego podobno? Do serialu robiłam da podejście, ale za każdym razem kończyłam w tym samym miejscu. W połowie drugiego sezonu. Jednak moja przyjaciółka, która obejrzała wszystkie sezony na moją prośbę zrobiła mi sporo spoilerów. Z tego co się dowiedziałam w serialu jest tak naprawdę niewielkie nawiązanie do fabuły przedstawionej w powieściach. Główna bohaterka nie jest blondynką tylko brunetką, zamiast siostry ma brata, a niektórych istotnych postaci w ogóle nie ma w serialu. Poruszane wątki oraz historie w dużej mierze nie występuję w książkach Smith. Jest to zatem bardzo swobodna interpretacja tej serii. Skupmy się jednak na samych książkach. Jak widzicie moje refleksje dotyczą tylko czterech pierwszych tomów, ponieważ więcej nawet nie chciało mi się próbować czytać. Powiedzcie mi, jak można, będąc tak dobrą pisarką, już w pierwszej części uśmiercić główną bohaterkę, na początku kolejnej ją w cudowny sposób przywrócić do świata żywych, obdarzyć ją wziętymi z kosmosu „skrzydłami mocy”, które w zależności od działania różnią się kolorem, kształtem, wielkością oraz wzorami, kazać bohaterom walczyć z bliźniętami, które tak naprawdę są lisimi bogami i mają po dziewięć ogonów, wysłać bohaterów nie wiadomo po co do innego wymiaru, a na koniec zrobić z wampira człowieka, bo ten nawąchał się jakiś kwiatków? W ogóle skąd w amerykańskim miasteczku japońskie bożki? Pierwsza powieść z tej serii jeszcze mi się podobała, dawała ogromne nadzieje, ale już od drugiego tomu, dosłownie, nie wiedziałam o co tak naprawdę tam chodzi. Wszystko było bardzo chaotyczne i nawet moja ciocia, która ma dużo więcej przeróżnych przeczytanych książek na swoim koncie, nie miała pojęcia po co, gdzie, kiedy, jak i dlaczego. „Pamiętniki wampirów” są naprawdę rozczarowującą serią dla mnie, choć wiem, że nie doczytałam jej do końca, ale naprawdę nie dałabym rady, szczególnie biorąc pod uwagę trylogię „Świat nocy” tej samej autorki. Tam książki mają ciekawą budowę, w każdej mamy przedstawione trzy różne historie, które jak się okazuje zmierzają do jednego wspólnego końca. Bohaterowie są tacy wyraziści, charakterystyczni, gdzie postacie z „Pamiętników” są blade i pozbawione charakteru. Jedyną dobrze wykreowaną postacią jest Damon Salvatore, który naprawdę ma mocny charakter i w porównaniu ze swoim bratem, który jest mięczakiem i robi z siebie jeszcze większego męczennika, bo znudziło mu się wampirowanie, jest bardzo barwną postacią, mimo, że jest zły. Główna bohaterka natomiast, Elena Gilbert, jest zaskakująco podobna do Belli – głupiutka dziewczyna, która nie wie czego chce, próbująca na siłę się uśmiercić, poświęcając się dla swych bliskich, nawet jeśli problem można inaczej rozwiązać.

29003617_1979422542377140_2140655204_n

A jakie książki Was rozczarowały?

3 uwagi do wpisu “3 TYTUŁY, KTÓRE ŻAŁUJĘ, ŻE PRZECZYTAŁAM

  1. Sama przeczytałam sagę Zmierzch i był taki czas, kiedy tego żałowałam. Stwierdziłam jednak, że dzięki temu mogłam być częścią społeczności przez czas popularności tej serii i choć nie do końca przypadła mi do gustu, to przynajmniej wiem, z czego się śmieję.

    Polubione przez 1 osoba

  2. „Zmierzch”… czytałam, jak byłam w odpowiednim do tego wieku i bardzo mi się podobała. Teraz nie wiem jak bym odebrała tę książkę. Pamiętniki Wampirów – skusił mnie serial, bo początkowo (zanim stał się tasiemcem) był świetny. Oglądałam z zapartym tchem (również byłam w odpowiednim do tego serialu wieku). Wzięłam się za książki, no i się KURDE zdziwiłam. Autorkę chyba nieźle wyobraźnia wykopała w kosmos.

    Pozdrawiam 😉

    Polubione przez 1 osoba

  3. „Traktory przywiozą wiosnę” czy coś takiego, ale na szczęście nie czytałem.Ale najbardziej rozczarował mnie wykład pani prof.o pięknym tytule z którym wiązałem duuuże nadzieje :”filozofia spotkania”.
    Pozdrawiam
    nie
    namawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s